Dzikie zwierzęta na ulicach miast, ryby swobodnie pływające po weneckich kanałach i wreszcie – czystsze powietrze.  

Epidemia koronawirusa,  z którą zmagamy się od kilku miesięcy okazała się zbawienna dla otaczającej nas przyrody. W trosce o swoje zdrowie ograniczyliśmy kontakty z innymi ludźmi, przez co ulice miast na pewien czas niemal zupełnie opustoszały. Wiele firm musiało ograniczyć bądź całkowicie zawiesić swoją działalność. Zniknął tłok, zgiełk i korki. I choć dla wielu z nas obostrzenia wprowadzone w ramach walki z epidemią okazały się przekleństwem – to w tym czasie środowisko wzięło „głęboki oddech”. I to niemal dosłownie.

copernicus.eu

Choć wciąż jeszcze czekamy na wyniki dokładnych analiz dotyczących wpływu epidemii na przyrodę – to do tej pory dało się zauważyć, że zmiana naszego dotychczasowego trybu życia mogła przyczynić się do poprawy jakości powietrza. Więcej czasu spędzamy w domu, mało się przemieszczamy – co widać szczególne w centrach miast. Był czas, że korki niemal całkowicie zniknęły – co z pewnością – ograniczyło emisję spalin.

Jak wynika z danych ze stacji pomiarowych Głównego Inspektora Ochrony Środowiska – w centrach miast i przy trasach o dużym natężeniu ruchu - zanieczyszczenia powietrza spadły o prawie 30%. Niestety inaczej wygląda sytuacja na obszarach o zabudowie jednorodzinnej – gdzie częste przebywanie w domach sprzyja wzrostowi emisji zanieczyszczeń, szczególnie jeśli mieszkańcy stosują niewłaściwy opał do ogrzewania swoich domów.

W tym czasie w Chinach, czyli w kraju gdzie wybuchła epidemia – według obserwacji przeprowadzonych przez Europejską Agencję Kosmiczną i NASA – znacznie spadło stężenie dwutlenku azotu w powietrzu – różnicę widać nawet na zdjęciach satelitarnych.

Podobnie było we Włoszech. Z danych dostarczonych przez europejskiego satelitę Copernicus Sentinel, który jest najdokładniejszym urządzeniem mierzącym zanieczyszczenia powietrza – wynika, że emisja dwutlenku azotu spadła również na terenie północnych Włoch – co zbiegło się z wprowadzeniem surowych obostrzeń w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. To że zmniejszony ruch w miastach oraz ograniczenia w transporcie korzystnie wpłynęły na środowisko potwierdzają też naukowcy z Europejskiej Agencji Środowiska. Z ich badań wynika, że stan powietrza znacząco poprawił się też m.in. w Madrycie, Barcelonie i Lizbonie.  

Eksperci podkreślają, że poprawa jakości powietrza to faktycznie „uboczny efekt” walki z koronawirusem. Nie oznacza to jednak, że na stałe pozbyliśmy się zanieczyszczeń. Co więcej – kryzys, który towarzyszy pandemii może sprawić, że w przyszłości rządy chcąc na nowo rozpędzić gospodarkę – będą wspierały przemysł kosztem ochrony środowiska. Wszystko tak naprawdę zależy od nas. Ograniczenia wprowadzone w czasie pandemii mogą przyczynić się do zmiany naszego zachowania. Wystarczy, że zrezygnujemy z niepotrzebnych podróży i rozsądniej będziemy zarządzać naszymi zasobami. I kiedy już ostatecznie uporamy się z epidemią – nie zapominajmy że zmiany klimatu również są dla nas poważnym zagrożeniem. Warto więc zadbać o otaczającą nas przyrodę i ograniczyć jej zanieczyszczanie – tam gdzie to tylko możliwe. Wybierajmy więc świadomie rozwiązania przyjazne środowisku i stawiajmy na odnawialne źródła energii.