Koniec wsparcia dla fotowoltaiki!  

Na szczęście tylko w Szwecji. Decyzją tamtejszego rządu tylko do 7 lipca będzie można uzyskać dofinansowanie do instalacji fotowoltaicznej na dachach budynków.  

To dość zaskakujący ruch, bo Szwecja nie należy wcale do liderów jeśli chodzi o produkcję energii słonecznej. Pod tym względem zajmuje dość odległe – bo 17-te miejsce w Unii Europejskiej. Ubiegły rok Szwedzi zamknęli z wynikiem 689 MW jeśli chodzi o moc pochodzącą z fotowoltaiki, a w samym 2019 roku z nowopowstałych elektrowni uzyskano 270 MW.  

Fotowoltaika vs. koronawirus.  

Decyzja o wycofaniu się ze wsparcia dachowych instalacji może więc zaowocować nagłym spowolnieniem nie tylko sektora energii słonecznej ale całej branży OZE. Przedstawiciele szwedzkiego przemysłu słonecznego w swoich prognozach idą jeszcze dalej i podkreślają, że wycofanie wsparcia może oznaczać wręcz zatrzymanie całego sektora. Rządowe pieniądze były kołem zamachowym dla rozwoju branży fotowoltaicznej w Szwecji. Co na to rząd? Władze swoją decyzję usprawiedliwiają po części pandemią. Według polityków walka z koronawirusem znacząco opóźniła wiele inwestycji i osłabiła gospodarkę, więc konieczne są cięcia wydatków.  

Będą ulgi – ale dla wybranych.

 Na szczęście Szwecja nie rezygnuje całkowicie ze wspierania fotowoltaiki. Owszem, dopłaty do instalacji dachowych mają się skończyć ale Ci, którzy chcą zainwestować we własną elektrownię słoneczną będą mogli w zamian skorzystać z ulg podatkowych. Jednak dokładne zasady działania tego systemu wsparcia nie są jeszcze do końca znane. Wiadomo jedynie, że miałyby obowiązywać od stycznia ale nie każdy będzie mógł z nich skorzystać. Najprawdopodobniej odliczenia będą przeznaczone wyłącznie dla osób prywatnych. Przedsiębiorstwa mają być wyłączone z tego systemu wsparcia.   Według prognoz przygotowanych jeszcze przed wybuchem epidemii koronawirusa –  w ciągu kilku najbliższych lat moc energii produkowanej ze słońca miała wzrosnąć w Szwecji do 1,7 TWh.